Były ksiądz wyraża swoją opinię

Wprawdzie rzadko tutaj poruszamy podobne tematy, jednak tym razem stwierdziłem, że warto o tym wspomnieć. Pewnie większość z was raczej nie kojarzy osoby byłego księdza Jacka Międrala. To ten gość, który bierze udział w różnego rodzaju prawicowych manifestacjach i zawsze głośno krzyczy przez megafon. Ogólnie robi wokół siebie bardzo dużo szumu, zawsze ma coś do powiedzenia, choć często nie powinien się w ogóle odzywać. Nie inaczej było w tym przypadku.

Transmisja na żywo i jej konsekwencje

Wszystko stało się w trakcie jednej z transmisji na żywo Międrala. Nie był to jednak jeden ze streamów, na którym gra się w jakąś grę. Nie był to nawet jeden z popularnych ostatnio streamów, na którym alkohol leje się strumieniami. To było coś znacznie gorszego. Były ksiądz postanowił podzielić się ze swoimi widzami opinią na temat ataku terrorystycznego, który miał miejsce kilkanaście dni temu w Nowej Zelandii. Mowa o całej serii aktów terrorystycznych, gdzie za cel obrano sobie meczety w kilku różnych miastach.

Jednym z terrorystów był Brenton Tarrant, który transmitował całość na swoim profilu na Facebooku. Film obejrzało wtedy zaledwie kilkaset osób. Jednak później nagranie stało się najczęściej udostępnianym ponownie wideo w całej sieci. Każdy chciał zobaczyć, jak morduje się ludzi na żywo. Co jednak do tego ma nasz były ksiądz, Jacek Międral?

Czasem lepiej po prostu milczeć

Nie omieszkał on uraczyć nas swoją opinią na ten temat. W trakcie transmisji na żywo opisywał życie zamachowca i… bronił go publicznie. Twierdził, że jego postępowanie było słuszne, a mężczyzna jedynie starał się bronić naszej wartości oraz kultury.

„Z wieloma wypowiedziami zamachowca identyfikuję się, to wypowiedzi szlachetne. Brenton miał troszeczkę prawo do tego, żeby tak się zachować. Dlaczego? Bo spostrzegł, w jakim kierunki idzie ten rzekomo cywilizowany świat”

– dokładnie tych słów użył Międlar w trakcie swojego streama.

YouTube ukarał Międlara

Po czasie transmisja byłego księdza została zatrzymana, a po kilku dniach zablokowano również jego kanał. Najzabawniejsza jest jednak odpowiedź samego zainteresowanego. Zobaczcie zresztą sami:

„Kanał, który budowałem prawie cztery lata, został skasowany w jedną godzinę i nigdy nie zostanie przywrócony. Stałem się pierwszą ofiarą #ACTA2. To znak, by wynieść się z platform internetowych, które depczą po wolności słowa”

Jacek Miedlar zapowiedział, że założy własną platformę, na której każdy będzie mógł mówić co mu się podoba. Życzymy powodzenia!