Marek Kruszel – znany również, jako Lord Kruszwil – lubi zaskakiwać i szokować. Dopiero dał się obciąć na łyso na potrzeby filmu, a już teraz postanowił pobiegać w samych slipach po Szczecinie. Wszystko nagrywane było oczywiście dość niedawno, a więc dotkliwy chłód musiał dać mu się we znaki. Sam Marek przyznał, że zrobiło mu się zimno, a szczególnie w stopy. O co w ogóle w tym wszystkim jednak chodzi? Bieganie w slipach po ulicy stanowi element wyzwania, które Kruszwil otrzymał od Kamerzysty. Postanowili oni bowiem nagrać kolejny odcinek z „chamskich wyzwań” i tym razem Kamerzysta nie oszczędzał Marka.

Wyzwania dane Kamerzyście przez Kruszwila były nieco bardziej łagodne. Musiał rozwalić swój telefon, wskoczyć do fontanny w galerii handlowej czy zapłacić banknotem o nominale 100 zł w kiosku za gumy i nie przyjąć reszty. Najbardziej problematyczne okazało się to ostatnie, ponieważ pani w kiosku nie chciała przyjąć takiego napiwku, a kiedy Kruszwil dołożył Kamerzyście kolejne 100 zł, to pani w kiosku skoczyło ciśnienie, jednak wciąż nie przyjęła banknotów. Wyszła z tego całkiem niezła awantura.

Ciekawsze wyzwania miał Marek. Kamerzysta wymyślił dla niego bieganie w slipach po ulicy, wejście do szkoły, wtargnięcie do klasy i przedstawienie się oraz poproszenie „randomowej laski” o to, żeby przywaliła mu w twarz z liścia.

Wygląda więc na to, że kanał Kruszwila zaczął wchodzić na kolejny poziom – poziom żenady oczywiście – wyprzedzając tym samym nawet Dubiela. Pamiętacie pewnie jeszcze jeden z filmów od Dubiela, w którym jego kolega biegał nago po ulicy? No właśnie. Tylko u Dubiela robił to jego kolega a nie on sam. W przypadku Kruszwila już tak nie jest.

Niestety część „wyzwań” była znów ewidentnie ustawiona, co zdradziła gra aktorska zatrudnionych osób, którą porównać można do gry znanej z serialów typu Trudne Sprawy. Cóż, nie każdy rodzi się z tak naturalnym talentem, jak sam Marek.