Lord Kruszwil pokazuje swojego brata Roberta

Stali widzowie kanału Lord Kruszwil oraz Kamerzysta zapewne zdążyli się już przyzwyczaić, że z ich filmów zrobiła się jedna wielka telenowela. Choć może nie jest to najlepsze możliwe porównanie. Bardziej przypominają one tzw. paradokumenty – czyli filmy typu „Trudne sprawy”, „Dlaczego ja” czy „Pamiętniki z wakacji”. Nie chodzi tutaj już nawet o to, że scenki są tak bardzo ustawiane. W tym miejscu mam bardziej na myśli grę aktorską, która stoi na żenującym wręcz poziomie. Ekipa jednak stale się powiększa i być może już wkrótce wszyscy zamieszkają ze sobą. Dokładnie tak, jak zrobił to Friz z kolegami.

Skupmy się jednak nieco bardziej na bieżącym temacie, a mianowicie wielkim coming oucie Marka. Kruszwil pochwalił się bowiem członkiem swojej rodziny, a konkretnie młodszym bratem.

Brat z innej matki

Na samym początku Marek tłumaczy nam, dlaczego brat wygląda nieco inaczej i jest ulany. Podobno jest z innej matki. Następnie zaczyna się wielka fiesta obrażania Olejnika. Czyli odcinek, jak każdy inny. Tym razem jednak robi to młodszy (rzekomy) brat Kruszwila. Ciśnie po Olejniku ile się tylko da. Każe mu jechać w bagażniku, zostawia na parkingu sklepu, a na samym końcu chce kupić broń – prawdopodobnie na Olejnika.

Wszystkim scenkom towarzyszy chichot Kamerzysty, który słychać gdzieś z boku.

Artysta – Kamerzysta

Kanał Lorda Kruszwila i Kamerzysty wyraźnie zwolnił, jeśli chodzi o przyrost nowych subskrybentów. Marek nie tak szybko osiągnie wymarzony próg 3 mln widzów, a Kamerzysta nie tak prędko ściągnie worek i pokaże twarz. Obecnie ich największa nadzieja pokładana jest w muzycznej karierze Kamerzysty. W trakcie wczorajszej premiery utworu „Titanic”, obecnych było ponad 83 000 widzów. Pobito więc kolejny rekord (nie licząc konferencji Fame MMA 3). Czy za tydzień (kolejna premiera następnego utworu) będzie lepiej? Wiele na to wskazuje.

Problemy Marka nie wynikają prawdopodobnie z urazy widzów do własnej osoby. Wynikają one raczej z maksymalnego progu, jaki powoli osiąga oraz z ograniczeń narzucanych przez YouTube. Jego kanał miał już niejednokrotnie lekkie spięcia z administracją. Nic więc dziwnego, że robią oni wszystko, aby nieco spowolnić jego przyrosty.

My tu gadu gadu, a nowy film od Kruszwila i jego patologicznego brata sam się nie obejrzy. Zobaczcie na własne oczy, o czym cały czas była mowa: